czwartek, 19 grudnia 2013

Mikołajki!

Ah, w reszcie znalazłam chwilę, aby coś tu napisać.
Muszę się przyznać, że post miał być wcześniej, ale czekałam na 2 komentarza pod poprzednim. Mimo, że skomentowała tylko moja ukochana Roksana, postanowiłam coś tu poskrobać.

Sorry Roksana. Bez obrazy, ale to ty jesteś ze mną od początku. To dzięki tobie mam chęci na bloga. :) Dla ciebie wielkie serducho!











Mikołajki
Tak wracając do rzeczy: niedawno były Mikołajki. :) Do naszego domu obowiązkowo przyszedł Mikołaj! Ja dostałam koszulkę, zestaw Dove, no i oczywiście słodycze. :D Sonia nie dostała ani koszulki, ani żadnych kosmetyków i słodyczy. Dostała nowiutką... uwaga... smyczkę i obróżkę! 








Bardzo przepraszam za jakość, ale o tej porze, to tylko na podłodze w salonie były warunki. Kolor w rzeczywistości jest bardziej żywszy,ale to drobiazg'. Obroża jest regulowana. Tak na prawdę jest dla psa klasy "medium", ale inteligentna ja nie popatrzyłam na to. ;) Na szczęście, jak się ją zmniejszy do minimum, to akurat jest dobra. 












Smycz ma 1,8 m długości i jest idealna.:) Najważniejsze jest to, że nie wżyna się w rękę, jak pies ciągnie. Nasza stara smycz, taka czerwona i okrągła strasznie się wżynała! Po krótkim spacerze ręka była caała  czerwona.






Dla zainteresowanych: zestaw kupiłam w Rossmannie za 5.60 (tak mi się wydaje). Czyli bardzo tanio. :) Normalnie za taką cenę można kupić samą obroże, albo smycz, a nie obydwa razem. 
Zestaw jest ładny wytrzymały. Karabińczyk w smyczy jest metalowy, dość drobny. Półkółko jest również metalowe. Zapięcie na obroży jest na taki zatrzask (plastikowy).
Całość jest parciana. Z jednej strony jest żółte w czerwone łapki, a z drugiej czerwone w żółte łapki.




Sesja
Z okazji Mikołajek, pozwoliłam sobie zrobić sesję zdjęciową. 
Uwaga: Zdjęcia są fatalne. Nie posiadam żadnego programu do obróbki zdjęć, więc cieszcie się takimi. 




   
Przy tych dwóch zdjęciach trochę sobie poeksperymentowałam z balansęm bięli. Wyszło, jakie wyszło.










Yyyy... Poker Face.




 


Matko, jakie oczy!







Yyyy... Nudno tu, idę spać...

Koniec!
Pozdrawiamy
Ola & Sonia 

czwartek, 5 grudnia 2013

Gdzie słońce...?

Ja i Sonia tęsknimy za słońcem! :(
Tęsknimy za...

wspólnym opalaniem się w słońcu...














zabawą w trawie...















Agilitowaniem...



 
Wypadami nad San...
 
Niestety, ale czasu się nie cofnie. Teraz pozostaje tylko czekać na zimę. Ta pora roku też jest całkiem spoko. :) Wystarczy tylko wpakować Soniaka w ubranko i śmigać na śnieg. 
Nie wiem, czy wiecie, ale moje psisko uwielbia zabawę w śniegu. Pamiętam, jak była jeszcze dwa razy mniejsza, to miała taką śliczną brązową kamizelkę z kubusia puchatka. xD Większość spaceru polegała tylko i wyłącznie na hasaniu w śniegu, tarzaniu się w nim i wskakiwaniu w zaspy!! 
Aż miło się wspomina takie zabawy! :) Po takim spacerze Sonia już nie była puchatą kuleczką, tylko kupą śniegu! 
Po powrocie do domu pozostawało tylko zdjąć jej kurteczkę, która już nie była brązowa, tylko biała. No i wpakować i szczelnie owinąć w ręcznik. :D


  poker face

A tak dzisiaj wyglądała Soniucha przed spacerem. Ojjjjj, chyba już wiedziała co ją czeka...

Ola & Sonia



piątek, 22 listopada 2013

Marzenia...

W mojej szkole jest organizowana zbiórka dla schroniska w Orzechowcach. Wcześniej zbierali karmę dla psów, jednak teraz zbieramy:
-obroże
-smycze
-miski
-zabawki
-koce
http://www.schroniskoorzechowce.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=146&Itemid=34
Warto tam zajrzeć. Jest to strona tego schroniska. Musze się przyznać, że popłakałam się, jak zobaczyłam te biedne psiaki... :(

Chce się jakoś przyczynić do rozwoju schroniska, dla tego też mam wspaniały pomysł!
Chcę podarować starą obrożę Sonii. Co prawda obróżka jest w dobrym stanie, ale nie lubię jej. Jest skórzana, duża i masywna. Jest jeszcze po naszym poprzednim psie Pusi. Pusia to mały kundelek, który nie jedną smycz, czy obrożę po prostu zerwał. Rodzice załatwili jej ową skórzaną obrożę i smycz. Przetrwały do dziś.  Sądzę, że smycz i obroża, które podaruję schronisku będą im służyć przez dłuższy czas.

A co z Sonią? No więc w tym rzecz! Nie dość, że zrobię dobry uczynek i pomogę schronisku, to będę mogła w reszcie kupić nową obróżkę (czerwoną) albo szelki norweskie, które mi się marzą.


Ale to tylko MARZENIA! Gdy przedstawiłam swoją propozycję mamie, odpowiedziała jak zwykle... Zawsze znajdzie jakiś powód:
"Przecież twoja stara obroża jest w dobrym stanie i możesz ją używać",
"a bo takie porządne obroże są za drogie!"
'a szelki norweskie kosztują bardzo dużo, a ja nie mam tylu pieniędzy"
'jak kupimy tania obrożę, to zaraz się zniszczy"

Po pierwsze:
To JA zapłacę za obrożę, czy szelki.
MÓJ pies, MOJA decyzja!

Chciałam wyciągnąć rodziców do TK Maxxa (są tam bardzo tanie szelki norweskie) ale niestety, na podkarpaciu jeszcze tego sklepu nie ma. :( Ale za niedługo jedziemy do Krakowa, a tam są aż 2 Tk Maxxy!Módlcie się, abym poszła tam. :) Tak bardzo chcę!! -_-
Ola & Sonia

piątek, 15 listopada 2013

Sztuczkowanie.

Witam, witam!
Co prawda post był trzynastego, ale co tam. Nie mam pojęcia, kiedy znów znajdę czas na bloga. Będą dni, kiedy posty będą pojawiać się np w piątek, dzień później, czyli w sobotę i potem w niedzielę. Ale i będą takie dni, gdy nowego posta nie będzie nawet przez miesiąc. Zależy, jak rozplanuję dzień i czy będę mieć wolny czas.
W reszcie nadszedł piątek. A w ten wspaniały dzień lekcje kończę o 10:50! Jupiii! Tak więc znalazłam czas na psa i na filmiki!

Zaczynamy zabawę z frisbee. Oczywiście nie łapiemy tak dosłownie. Jest to zwykłe aportowanie. Ja jej rzucam byle jak a ona mi przynosi. Nic ciekawego. Jak widać na zdjęciu poniżej, frisbee jest z "Fa". :) haha! No cóż, nie kupowałam, tylko dostałam. Niestety, ale frisbee ma ostre i nieprzyjemne dla pyska kanty. Postanowiłam obszyć go jakimś miłym materiałem, najlepiej pluszem. Frisbee będzie ładne (i nie będzie widać, że z Fa), kanty mięciutkie i będzie się nadawać do szarpania. :)






To szczegół, że z "Fa". Przecież nie widać! :D








Oprócz frisbee dostałyśmy nową zabawkę! Przyszła paczka aż ze stanów! (moja siostra tam mieszka)
Jest to taka piłeczka (chyba plastikowa) z przyczepioną, futrzastą surykatką. Naciska się przycisk i piłeczka się toczy, a za nią ta surykatka.
A oto filmik przedstawiający naszą zabawkę. Jak widać, Sonią za nią szaleje. :DD Hihi...

A więc przejdźmy do rzeczy. Jak mówi tytuł posta, zrobiłam również filmik z naszych sztuczek!
Nauczyłyśmy się "pomachaj". A z resztą, zobaczycie na filmiku.
Ten fragment, gdy Sonia zaczyna dziwnie charczeć, a ja ją klepię po plecach, jest dziwny, prawda..? Chodzi o to, że psisko się zakrztusiło smakołykiem. W takich sytuacjach wystarczy poklepać psa po plecach, inaczej pies nam się udusi. O_o  (bez przesady) Hhahaha!

Do zobaczenia!
Ola i Sonia.

środa, 13 listopada 2013

Liebster Blog Award

Witam, witam!
Tak, wiem... Kupę czasu mnie tu nie było. Przyczyny są jasne: szkoła, nauka. Jakoś nie mam czasu, aby usiąść przy komputerze i napisać parę słów. Dzisiaj zaglądnęłam do kilku blogów, m.in. lucky-ms.blogspot.com. (świetny blog!) Autorka tego bloga nominowała mnie do Liebster Blog Award.
Zasady są proste:
Gdy dowiesz się, że zostałeś/aś dominowany/na do tego konkursu, odpowiadasz na pytania, które dostałeś/aś. Jest ich 11 i tyle też zadajesz innym 11 osobom. Nie można nominować osoby, która cię nominowała. A oto pytania:
1. Ile masz psów?
Aktualnie mam jednego psa.

2.Skąd wzięła się pasja do nich ?
Od małego byłam wychowywana z nijakim mieszańcem terriera z foksterierem. Gdy dorosłam, zainteresował mnie ten pies. Zaczęłam się pytać, jak zdechł, jak się zachowywał itp. itp. Zaczęłam czytać o psach w internecie. Na początku było to kilka słów to o tym, to o tym. Następnie narodziło się pragnienie posiadania psa. W tedy zaczęłam tak na poważnie czytać. I tak zaczęłam się pasjonować psami...

3. Posiadasz lustrzankę ?
Nie, zdjęcia robię jedynie telefonem. 

4. Ile smyczy , obroży , szelek posiada twój pies ?
Smycze mamy dwie. Jedną 3 metrową, automatyczną koloru jaskrawoniebieskiego. Druga smycz jest 1,5 metrowa, czerwona i używam  ją na wypady do miasta, do veta... Obrożę mam tylko jedną-skórzaną. :) Masywną, ogromną koloru czarnego. Nie mamy szelek, za wcześnie na nie. :D

5. Wiesz już , jakim zawodem chcesz się zajmować ?
Tak dokładnie to nie mam pojęcia! xD Kiedyś chciałam być archeologiem, jeszcze wcześniej, gdy byłam w przedszkolu chciałam być malarką albo nauczycielką plastyki. haha! Teraz, chcę być weterynarzem dla psów i kotów, treserką psów, albo... asystentką Cesara Millana. Tak, to jemu zawdzięczam większość moich sukcesów z Sonią. xD

6.Co sądzisz o przerasowieniach ?
Przerasowienia, tak? No cóż, to co każdy normalny człowiek. Przesada, przesada i jeszcze raz przesada!! Ręce opadają, jak na wystawach ,albo nawet kurde na ulicy łażą owczarki niemieckie, których nogi są... Ehhh... A z resztą! Istne kalectwo! Albo taki chichuachua (dobrze napisałam?) albo york- słiiitaśne psiaczki, które uwielbiają ubierać się w  kiczowate sukienki i siedzieć w torebkach. -_-
(piszę na temat? :D)
Ludzie już wszystko  rozwalili, to teraz zabierają się za psy. 

7. Myślisz o 2 / 3 psie ? Jakiej rasy ?
Nie, jeden pies z pewnością wystarczy. Nie wyobrażam sobie spaceru z dwoma psami na raz. O_o Jak je opanować?! 

8. Jakiego rodzaju muzyki słuchasz ?
Słucham prawie wszystkiego. Głównie popu, ale i rocku, rapu... Metalu raczej nie. Zależy co mi wpadnie w ucho.

9.Twój ulubiony zespół / piosenkarz / piosenkarka?
Myslovitz, Madonna, Rihanna, Adele... można wymieniać w nieskończoności. Prawie. :D 

10. Jakie sporty ćwiczysz ,ze swoim psem / psami ?
Głównie agility... Taaak, tylko agility. Bawimy się również frisbee, ale nie rzucam jej tak normalnie, chyba wiadomo o co chodzi. :) Tylko tak jej rzucam obojętnie jak, a Sonia przynosi. Takie zwykłe aportowanie-nic ciekawego. Naszym ulubionym zajęciem jest sztuczkowanie, ale to nie jest sport. :DD

11. Co sądzisz o piercingu ?
Nie mam zdania... Mi się to nie podoba, ale nie mam nic przeciwko, jak ktoś  zrobi sobie pierścionka w pępku, czy pod językiem. Sobie nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła. 


Tak więc kończy się odpowiadanie na pytania. :) A teraz przedstawię wam listę pytań ode mnie. 
1. Ile masz zwierząt (łącznie z krowami, koniami itp)?
2. Czy planujesz kupić/przygarnąć kolejnego?
3. Czym się interesujesz?
4.Skąd to zainteresowanie?
5.Jakie psie i ludzkie sporty uprawiasz?
6. Jaka jest twoja ulubiona rasa psa?
7. Co robisz w wolnych chwilach?
8. Jakiej muzyki słuchasz?
9. Jaki jest twój ulubiony zespół/ piosenkarz/piosenkarka?
10. Ile masz i prowadzisz blogów?
11. Dla czego prowadzisz bloga/blogi? 

Przepraszam, za te pytania, ale nie mam pomysłów. xD 
Blogi, które nominuję:
-http://terrierowoo.blogspot.com/2013_11_01_archive.html
-http://aura-i-kompania-na-4-lapach.blogspot.com/
-http://fifunia.blogspot.com/
-http://everydaybeny.blogspot.com/
-http://thestryofmydog.blogspot.com/
-http://requestdog.blogspot.com/
-http://kundelka-i-borderka.blogspot.com/p/lba.html

Nie wiem, czy to zgodne z regulaminem, ale... ekhmm... Nominowałąm tylko 7 blogów, gdyż więcej nie czytam. :( Za mało, czasu! 
Mam nadzieję, że obejdzie się bez tych brakujących 4 blogów. :((

Na dzisiaj to tyle. Muszę jutro wstać o 6:00, a jest 22:00. A do szkoły mam na 7:30. Nie, nie na 8:00, tak jak w większości, tylko pół godziny wcześniej!! 
Życzę miłego blogowania!
Papatki!

wtorek, 15 października 2013

O wszystkim i o niczym.

Niestety, nadeszła jesień, a wraz z nią zmienił się wygląd bloga. Dosyć fajnie wyszło, prawda?
Ostatnio stwierdziłam, że nie lubię tej pory roku. Tylko deszcz i wiatr... A wszędzie roi się od liści, rozpraszających Sonię. To szczegół, że już prawie w nich pływa. :) Jedynie poranki bywają niemal magiczne. Uwielbiam wychodzić rano z psem, gdy na ulicach świeci pustkami, a mróz delikatnie szczypie w policzki... W tedy wychodzę z klatki i przystaję na chodniku, aby rozkoszować się tym wspaniałym uczuciem. Ale nie ma co tak kolorowo to opisywać. W gruncie rzeczy byłam na takim spacerze tylko raz, gdyż teraz nie mogę chodzić. Niestety, jestem po operacji kolana. Pozostało mi tylko obserwować podwórko z okna. Na spacery z psem wychodzi moja mama. Czasami mam uczucie, że Sonia tęskni za spacerami bez smyczy, za wspólną zabawą, za sztuczkami i szukaniem smakołyków. Bo takie rzeczy to tylko ze mną! Póki co, moja mama nie wyobraża sobie, aby spuścić psa ze smyczy, bo jak to ona: Sonia zobaczy psa, albo kota i ucieknie w pierniki. Jednak muszę się przyznać, gdy na spacerze smakołyków brak, już nie ma rady na psa goniącego za kotem. -_- I leć panciu za psem, bo nie wiadomo co jej jeszcze odbije! Ale ale... Gdy mam przy sobie smakołyki z rozproszonego wariata robi się wręcz aniołek, który z chęcią wykona sztuczkę i posłucha komendy. A propo smakołyków. Moja mama była w Lidlu i robiła zakupy. Nie wiem co jej odbiło, ale nagle pomyślała o Sonii i kupiła jej smakołyki- Orlando!! Karma tej firmy nie jest za dobra, wręcz okropna, ale co do smakołyków nie mam zastrzeżeń. Wybrała te z żołądkami. Czytałam skład i szczerze mówiąc, to nie ma tak dużo chemii (chyba).  Oto co jest napisane na opakowaniu:
   15 pałeczek z żołądkami.
Karma uzupełniająca dla psów
Dodatki/witaminy kg; (witamina D3 (E671) 200 j.m.,
witamina E (octan all-rac-alfa-tokoferylu) 15 mg,
biotyna 20 ug). Z dodatkiem przeciwutleniaczy,
barwników i konserwantów.
 Skład:
mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego (10 %
żołądków), zboża, produkty pochodzenia roślinnego,
składniki mineralne.                                                                
Nasze jest to w różowym opakowaniu.
 Nie znam się, ani trochę, ale denerwują mnie te konserwanty i zboża. :( Ale te pałeczki mają u mnie spory plus, bo są takie bardzo giętkie i łatwo je ułamać na małe kawałeczki. Nie mają zbyt mocnego zapachu, więc nadają się do kieszeni. No a przede wszystkim Sonia za nimi szaleje. :) Nie mam zamiaru kupować ich drugi raz, bo przecież zdrówko ważniejsze! Gdy kolano mi wyzdrowieje to pójdę do zoologicznego i zrobię zakupy. Mam sporo zaoszczędzonych pieniędzy, a nie żałuję ich wydawać. :) Tym razem mam w planie kupić:
  • Smycz nieautomatyczną. Trochę dłuższą niż nasza stara.
  • szelki na zimę. Takie bardziej zabudowane i najlepiej z nieprzemakalnego materiału.
  • Nowe i zdrowsze smakołyki.
  • Szampon dla psów dorosłych. Nasz stary dla szczeniąt już się skończył.
  • Może jakąś nową zabawkę. Najlepiej piłkę na sznurku.
Nasza lista jest już spora  (*.*) ... Mam nadzieję, że mi wystarczy pieniędzy. Ale za szampon może zapłaci mama :), bo sama mówiła, że trzeba kupić. :D

Nowych zdjęć niestety nie mam, ale daję wam zdjęcie lwa. :)


Papa Ola&Sonia

niedziela, 22 września 2013

Działkowe agility!

Witam! Wczoraj nie było za słonecznie, co sprzyjało humorowi Sonii. Sonia-jak to Sonia-upałów nie lubi. Shih-tzu jest w typie jamnikowatym o krótkiej kufie, więc pies szybko się męczy w upale. A więc wraz z mamą poszłyśmy na działkę. Pobiegałyśmy, pohasałyśmy, poopalałyśmy się w cieniu...
Heh, brudna broda Sonii... z orzechów. :) Tak, z orzechów! Nie byliśmy na działce ponad 4 miesiące, więc  nikogo nie było, oprócz mojego taty koszącego trawę. Dopiero w sobotę przyszłyśmy na działkę. Oh, aż trudno sobie wyobrazić jaki tam bał bałagan! Moja mama wzięła się za swoje grządki a ja zaczęłam zbierać orzechy. Tak, mamy na działce orzecha i jeszcze obok jest orzech, a więc miałyśmy na działce baaardzo dużo tych orzechów. Uzbierałam całą reklamówkę. A Sonia oczywiście mi pomagała. :) Aż trudno uwierzyć, że pies rozumie co się do niego mówi! Ja dałam jej powąchać orzecha i powiedziałam "szukaj, szukaj orzechów!" A Sonia jakby zrozumiała. Od razu zerwała się i biegała w około co jakiś czas znajdując orzecha. A gdy już coś znalazła, szczekała, aby mnie zawołać. Potem coś jej strzeliło do głowy i chciała wkraść się do sąsiedniej działki, gdzie było więcej orzechów. Wepchała głowę za siatkę i zaczęła wyciągać orzechy! Niesamowite jak jej się spodobała taka zabawa!
Heheh... Królowa Sonia! Oparła łapki o murek i kontrolowała, czy ktoś idzie. :) Dla śmiechawy dałam jej kwiatka do kucyka :)

Tym razem królowa na swoim kamiennym tronie. I z koroną w kucyku!

To już sukces-Sonia popatrzyła się w obiektyw telefonu! To zdjęcie najbardziej mi się podoba.

A tu Sonia z patyczkiem w pysku. Wcześniej nie znała zabawy patykiem, bo gdy była mała, unikałam takich patyków, bo jakiś pies mógł go obsikać, więc lepiej żeby Sonia go nie brała do pyska. Ale takie działkowe patyczki są sprawdzone i czyste, więc nie było obaw. Szkoda, że nie nagrałam, jak Sonia ganiała za patykiem. Raz nawet udało jej się złapać jak frisbee- w powietrzu! Ale nie trenujemy, bo nie chce tak narażać jej stawów.

Filmik z naszej krótkiej bieganiny między działkami. Sonia jak zwykle dostała szału na wąchanie. -.-

Jak mówi tytuł posta-były też agility! :D Hurra! Dawno na to czekałam, aby w reszcie zrobić jej taki mały tor przeszkód! Sonia była szczęśliwa. Z chęcią skakała przez hopki. :D
I filmik. To dopiero rozgrzewka. :)

Kolejne video. Teraz już dwie hopki zamiast jednej. No i lepiej nagrane, poprzedni filmik był wręcz okropny... x) No i przepraszam za mój głos! Jej, jaki on dziecinny!


sobota, 14 września 2013

Zdjęcia i filmiki ze spaceru.

Witam serdecznie! Dzisiaj byłam z Sonią nad rzeką San. Co prawda nie wykąpałyśmy się w wodzie, ale pohasałyśmy bez smyczy. W około jest sporo przestrzeni, a ulica jest dosyć daleko, więc nie trzeba było się obawiać, że Sonia ucieknie. Prawie cały czas była bez smyczy! Tylko na chwilę ją zapięłam, gdy pojawił się jakiś inny pies, bo niestety Sonia zaczyna wariować na widok psa. :( A więc musiałam ją przypiąć i poczekać, aż pies się oddali. Ale i tak miałyśmy szczęście, że nie spotkałyśmy dużo ludzi i psów, bo tam zawsze roi się od psów, rowerzystów, biegaczów itp. Sonia nie lubi biegaczów i rowerów, więc szczeka na nich. W tedy też trzeba mieć na nią oko. Nie daleko jest też boisko do nogi i do siatkówki. Zazwyczaj ktoś tam jest i gra. Dla tego za często tam nie chodzimy.
Mam filmiki! Haha, obietnica to obietnica!
Hehe... Mam nadzieję, że się podoba. Na początku Sonia coś nie chciała wykonywać sztuczek. Miałam w planie pokazać komendę "zostań", którą doskonalimy. Ja mówię np "zdechł pies" a potem "zostań". I idę sobie na odległość kilkunastu metrów. Potem wołam "Sonia do mnie" i kucam. A Sońcia biegnie ile sił w łapach i rzuca mi się na ramiona... To takie słodkie. Ale musimy się wybrać na taki spacer w chłodniejszy dzień, bo Sonii jest gorąco i nie ma siły wykonywać sztuczek, a co dopiero takich, co właśnie opisałam.

I następne video. Sonia ochłodziła się w cieniu i nabrała ochoty na sztuczki i pochwaliła się co potrafi. :)

A tu już se smyczą, bo pojawił się jakiś pies. Większy od Sonii i nieprzyjaźnie nastawiony. :( Musiałyśmy spacerować ze smyczą. A potem spotkałyśmy drugiego shih-tzu! W sumie, to nic dziwnego, bo zaczyna się moda na tą rasę. -_- Niestety wiem, dla czego. Miałam kilka takich irytujących sytuacji. Opisze jedną.

Pewnego dnia byłam z Sonią na spacerku pod blokiem. Przechodziła koło mnie jakaś rozwydrzona dziewczynka ze swoją torebką. Pod moją nie uwagę, Sonia podeszła do niej. Ale To dziecko (jak to większość rozwydrzonych bachorów) zaczęła walić Sonię ze wszystkich stron swoją piękną torebeczką. Usłyszałam pewne hałasy i oglądnęłam się o co chodzi. Moim oczom ukazała się skulona i bezradna Sonia a nad nią to dziecko. W tej samej chwili Sonia podniosła się i pobiegła do mnie ile sił w łapach! Piszcząc i skomląc prosiła mnie, abym ją wzięła na ręce. Podeszłam do tego bachora i powiedziałam, że to jest PIES, żywa istota, która CZUJE! W tedy podeszła ukochana mamusia dziecka i powiedziała, że jej ukochana córeczka nigdy by nie zrobiła krzywdy takiemu pieskowi. Ze złości zaniemówiłam. I co dalej? Babka spytała się dziecka, czy chce takiego pieska! Hahha! I co? Od tamtej chwili widuję któregoś z rodziców na spacerze z tym psem. Okropne... Po prostu brak mi słów... Dziecko oczywiście traktuje tego psa, jak zabawkę. Czasami zabierze go na plac zabaw, aby się pochwalić swoją nową zabawką. Pies wywołał zachwyt u innych bachorów, którym też zachciało się posiadać taką słiiit zabawkę. A potem kilka innych rodziców zaczęło wychodzić z psami typu york, chichuachua... No a przede wszystkim shih-tzu.
... ... ... ... ... ... ...
I tak to na naszym osiedlu zaczęło się pojawiać coraz więcej małych, niewychowanych psów. Coraz rzadziej chodzimy na spacerki bez smyczy, bo na każdym kroku można spotkać te psy, które tylko szczekają na Sonię... Taka jest nasza smutna rzeczywistość...

Ale żeba trochę was rozweselić, dodam kilka zdjęć.

Zaległe zdjęcie sztuczki "poproś" :)

Od lewej: Miseczka, z której Sonia piła, Smakołyki w kształcie kostek i drugie smakołyki, trochę większe, ale Sonia je uwielbia!

To są te kosteczki. Kupiliśmy je wczoraj w zoologicznym. Zoo Land-to mój ulubiony sklep! Wielki wybór-karmy, szczotki, grzebienie, smycze, smakołyki, gryzaki, piłeczki, legowiska a nawet ubranka! Ale kupiłyśmy tylko karmę- Royal Canin i ProPlan. Wiem, istnieją lepsze karmy, ale te najbardziej smakują Sonii. No i jeszcze udało mi się namówić mamę na te smakołyki w kształcie kosteczek. Sonia też je polubiła, bo są o różnych smakach i są chrupkie, więc łatwo je pożreć. :) Nazwy niestety nie pamiętam, bo kupowałyśmy na wagęO, i przypomniało mi się, że kupiłyśmy jeszcze takie dwie duże kostki do żucia. :)) Sonia jest szczęśliwa.

Dumna Soniucha na ławeczce:)

Sonia pożera smakołyka.


I Kwiatki:






Przepraszam za jakość zdjęć i video, ale robione telefonem. -_-

Pozdrawiamy!
Ola & Sonia

czwartek, 12 września 2013

Nauka komend i sztuczek częćś 2, oraz troche o pielęgnacji włosów.

Witam wszystkich! W dzisiejszym poście dowiecie się, jak nauczyć psa sztuczki "kółeczko" i "poproś". Pamiętajmy, że naukę trzeba zacząć, gdy pies ma na to ochotę. Radze tego nie robić również w tedy, gdy pies nie ma humoru, jest zmęczony, albo jeszcze zaspany. Pamiętajmy, aby nie uczyć się z pełnym żąłądkiem. Psa oczywiście:) A więc zaczynamy.

Do nauki potrzebujemy:
-psa xd
-smakołyki
-trochę przestrzeni i chęci x) 

Kółeczko
Na początku bierzemy smakołyka do ręki i pokazujemy psu. Pozwalamy mu zjeść, aby się nie krępował itp. Powtarzamy to kilka razy, aby pies od razu pożerał smaczka. W tedy nakierowujemy psa smakołykiem do tyłu. Czyli bierzemy smakołyka i przechylamy w bok, tak aby smakołyk znalazł się zaraz za psem. Większość psów będzie się obracać, aby go zjeść. Zanim pies go pożre przechylamy smakołyka dalej w bok i mówimy "Kółeczko"! W tedy pies w sumie zrobi taki obrót za smakołykiem, i usłyszy komendę. Powtarzamy czynność kilka razy wprowadzając komendę. Czyli robimy takie kółko ze smakołykiem a pies obraca się. x) Gdy pupil automatycznie będzie się obracać, należy spróbować bez gestu. Czyli mówimy komendę. Większość psów zrobi obrót, a niektóre nie. W tedy należy pomóc szybkim ruchem ręki. Bez smakołyka, oczywiście. Tylko pokazujemy szybko takie koło, tak jak wcześniej. W tedy pies powinien już obrócić się bez większego trudu. xd Ćwiczymy, ćwiczymy, ćwiczymy aż pies będzie sprawnie się obracać bez pomocnego gestu. :)
Powodzenia w nauce. Jest to bardzo prosta komenda, na prawdę. Można się jej nauczyć w jeden dzień. Sonia nauczyła się już na pierwszej lekcji. Zdjęcia nie wstawiam, bo mam same rozmazane maziaki, które mają przedstawiać obracającą się Sonię. :)


Poproś
Zaczynamy tak samo jak w poprzedniej komendzie. Czyli pokazujemy psu smakołyka i pozwalamy zjeść. Potem dajemy smaczka wyżej, aby pies podskoczył, żeby go pożreć. xd W tedy mówimy "poproś!". I dajemy nagrodę. Powtarzamy czynność kilka razy. Czyli ćwiczymy, ćwiczymy... Potem zaczynamy bez smakołyka. Mówimy "poproś. W tedy pies powinien podskoczyć. Za wykonaną sztuczkę obficie chwalimy i nagradzamy. Ale jeśli pies nadal nie podskoczy, pokazujemy ręką, tak jak wcześniej, ale bez smakołyka. To na pewno wypali!  

 Zdjęć nie dodaje, bo nie mam jak, a po za tym jest kilka takich fotek w poście powitalnym, więc możecie jeszcze raz sobie zaglądnąć. Ale zdjęcia muszą być! Więc są. Dodaję kilka starych fotek, jak Sonia była jeszcze malutka, bo miała tylko kilka tygodni. To jej pierwsza sesja zdjęciowa. ^.^ Jak, widać, była jeszcze małym kudłaczem, takim mopem, albo żywą ścierką. x) Hehe.
Przy okazji napiszę coś o włosach shih-tzu. Otóż... Nie strzyżcie swoich psów, gdy mają mniej niż pięć miesięcy!! !! !! Jeśli ostrzyżecie go za wcześnie, może zachorować! Szczeniaczki nie mają jeszcze takiej odporności, więc nawet jeśli jest gorąco, nie strzyżcie go. No chyba, że chcecie mieć chorego psa, to proszę bardzo. A tak na marginesie, jeśli obetnie się włoski dosyć szybko, potem szybciej rosną i trzeba częściej chodzić do groomera. No chyba, że sami nauczycie się strzyc. A  gdy obetnie się włoski na czole i między oczkami, to też szybciej rosną. Dla tego ja upinam swojej w kucyka i mamy spokój. Gdy pierwszy raz jej ścięłyśmy miedzy oczkami, to już po kilku dniach zarosło. No i zaleca się ścinanie włosów między opuszkami łapek, dla wygody psa, aby miał piękne i zdrowe łapki. :) W następnym poście może napisze więcej o pielęgnacji i o nauce sztuczek. :) Do zobaczenia i powodzenia!

Pozdrawiamy,
Ola & Sonia




niedziela, 8 września 2013

Nauka komend i sztuczek.

Jeśli masz psa i szukasz pomysłów na nowe sztuczki, dobrze trafiłeś! W tym poście dowiesz się, jak nauczyć psa komendy "siad", "łapa" i "piona". W następnych postach opiszę wiele, wiele innych komend a także opiszę nasze postępy w nauce.

Do nauki potrzebujemy:
1. Psa :)
2. Ulubione smakołyki
3. Chęci. xd

Zaczynamy naukę.

Siad
Na początku pokazujemy psu smakołyka, ale nie pozwalamy mu go zjeść. Przysuwamy smakołyka przed pysk psa i powoli odsuwamy do tyłu, tak aby smakołyk znalazł się zaraz za głową psa. Trzeba pilnować, aby pies patrzył się na smakołyka, ale nie podskakiwał ani nie wyrywał się. W tej chwili większość psów od razu siada. Zaraz przed posadzeniem tyłeczka mówimy "siad". I dajemy psu smakołyka i porządnie chwalimy. Powtarzamy tą czynność kilka razy, aż pies samoczynnie będzie siadać w chwili przysuwania smakołyka. Wtedy przechodzimy do następnego kroku. Ze smakołykiem w ręce, ale nie przed nosem psa, tylko przy sobie mówimy "siad". Większość psów słysząc tą komendę towarzyszącą mu od początku nauki skojarzy ją sobie z siadaniem. No i usiądzie. Wtedy dajemy mu nagrodę i obficie chwalimy. Pies zadowolony z coraz większą chęcią będzie wykonywać komendę. Sztuczkę należy ćwiczyć przez kilka dni. Potem można spróbować na spacerze. W nieoczekiwanej chwili dajemy psu komendę. Jeśli wykona dajemy mu smakołyka. Potem można kazać psu siadać nie dając mu smakołyka, tylko chwaląc. 
Komendę "siad" można wykorzystać, gdy obcy pies będzie koło nas przechodzić. Każemy psu siadać i czekamy aż pies przejdzie koło nas i się oddali. Bardzo dobry sposób, aby opanować psa w obecności innego psa.
 Moja psinka nauczyła się tej komendy, gdy miała miesiąc albo niewiele więcej. Opanowała ją w jeden dzień. Gdy wasz pies nie będzie pojmował, prosze się nie martwić, każdy pies uczy się w innym tępie. 

Łapa
Tej komendy najlepiej jest się uczyć, gdy pies siedzi. W tedy łatwiej mu to przyjdzie. Potem można próbować, gdy pies stoi a nawet leży. Ale o tym później.
Aby nauczyć psa podawać łapę, należy schować smakołyka do ręki i zacisnąć pięćś. W tedy podajemy rękę przed psa i czekamy. ... ... W tej chwili pies powinien próbować wyciągnąć smakołyka z naszej ręki. Na pewno będzie lizać, gryźć itp. Należy to po prostu ignorować i dalej zachęcać psa i pracy. Po chwili pies powinien spróbować wyciągnąć łapą. Gdy ją położy na naszą rękę mówimy "łapa". I dajemy psu smakołyka z ręki w nagrodę. Nie zapominajmy o pochwale. Powtarzamy tą czynność kilka razy, aż pies od razu będzie kładł łapę. W tedy próbujemy bez smakołyka w ręce i mówimy "łapa". Potem próbujemy z lekko otwartą ręką. Gdy pies bez dłuższego zastanowienia będzie podawać łapę próbujemy z całkiem otwartą ręką. Pies powinien już opanować komendę. 
Gdy pies złapie wprawę, można spróbować, gdy pies stoi. Nie powinno być problemu. Potem gdy pies leży może podawać łapę. Mówimy "leżeć" (albo waruj, zależy jak ktoś nauczył psa) i potem mówimy "łapa". Większość psów po krótkim zastanowieniu poda łapę. W tedy obficie nagradzamy. Potem można kombinować z połączeniem innych komend. Można też nauczyć psa podawania łapy na stopę. :)


Piona
Gdy pies będzie potrafił komendę "łapa", możemy przejść do następnej komendy. Czyli "piona"
Robimy podobnie jak w poprzedniej komendzie, tylko z inaczej ustawioną ręką.  Koniec, pies powinien przybijać piątkę. :)


Jeżeli wasz pies nie będzie od razu pojmować komend, nie trzeba się martwić. Na pewno zrozumie! Mój pies też nie od razu wszystko pojął, ale i tak posłusznie wykonuje te komendy. Uczyliśmy się tak samo. Powyższy mini-poradnik pisałam według własnego doświadczenia. Tak, wiem, że pewna użytkowniczka z YouTube Stosowała takie same metody. :) Mi takie same pomysły przyszły do głowy. xd 

Jak widać, dzisiaj zdjęć nie ma... Aparat się ładuje i a telefon odmawia współpracy z komputerem... ... (Głupi toster : x) Musze lecieć, bo Sonia prosi o spacer :)

Pozdrawiamy i życzymy powodzenia w nauce
Ola & Sonia


środa, 4 września 2013

Zasady i mini regulamin bloga.

Już przez dłuższy czas istnieje pierwszy post- "Post Powitalny". Z tego co widać, póki co nie ma żadnych komentarzy, co mnie zasmuciło. Każdego dnia, codziennie, kilka razy dziennie z ogromną nadzieją w sercu, wpadałam na bloga i patrzyłam czy przypadkiem nie przybyło nowego komentarza. Nawet nie wiecie jaką mi to radochę sprawia, jak ujrzę na swoim blogu komentarza. :) Tak, znam już to uczucie z poprzedniego bloga. Z reguły tylko jedna osoba komentowała a reszta tylko odwiedzała jednorazowo i zastawiała jakiegoś komka w stylu "Super". Ale nawet takie małe słowo mnie cieszyło, że jednak ktoś wszedł i poczytał trochę tych bzdet...
A więc do rzeczy i na temat. Jak widzicie, dzisiejszy post będzie o zasadach obowiązujących na blogu. Oto i one tylko błagam, przestrzegajcie je, to nie wiele.
1. Nie spamować mi tu.
2. Jeśli przy poście będą co najmniej dwa komentarze( ale nie spamy), możecie się spodziewać następnego postu. Brak komentarzy=brak postu.
3. ... Hmmm... pomyślę nad ciągiem dalszym :)

Oj, przepraszam, miały być zdjęcia, ale coś sie stało i nie chcą się dodać. :( Następnym razem xd
Papa! Ola & Sonia


sobota, 31 sierpnia 2013

Post powitalny.

Witam!
Jestem Aleksandra-szczęśliwa posiadaczka wspaniałego psa. Co prawda mam tylko 13 lat, ale proszę, nie oceniajcie mnie jedynie po wieku. Nie pasuje wam? Wasza sprawa. Nie czytajcie dalej i dajcie sobie spokój z obraźliwymi komentarzami.Czy to takie trudne?
Moją miłością są psy. Aktualnie posiadam jednego takiego zwierza. Wabi się Sonia. Od kiedy pojawiła się u mnie w domu, wzięłyśmy się za naukę czystości i podstawowych komend. Zaczęłam wykorzystywać swoją wiedzę nabytą z internetu i masy książek w praktyce. Codziennie poświęcałam godzinę, półtora, na ślęczenie przed monitorem swojego komputera, poszerzając swoją wiedzę na temat psów. Tak, prawie całym moim życiem są psy. Od dziecka marzyłam  o swoim własnym pupilu.. Gdy na osiedlu pojawił się nowy pies, a był to pies znajomej mojej mamy, od razu zainteresowałam się nim. Wręcz zwariowałam, gdy w Nowy Rok poszłam do nich w odwiedziny i dorwałam malutkiego yorka w swoje ręce. Był to jeszcze szczeniaczek. A że traktowany jak słodka zabawka, był niewychowany i niezadbany. Włosy były matowe a oczy zamglone. Zero zabawek. Przestraszony psiak chował się pod stołem i tylko co jakiś czas przychodził z czyimś kapciem aby się poszarpać i uciec z powrotem. Wzięłam go na bok, do innego pokoju i po kryjomu nakarmiłam kilkoma plasterkami szynki. Po pięciu sekundach wpakował wszystko i domagał o więcej. Więc poszłam i wróciłam z kolejnym plastrem. Pies poczuł się pewniej. Wydałam mu komendę "siad". Nic. Powiedziałam "waruj". Nic. Powiedziałam "łapa". Nic. Oznaczało to, że pies jest kompletnie nie naumiany! Zaprosiłam do siebie kilkuletnią "właścicielkę". Tak, pies nie potrafił ani jednej komendy. Zaczęła się krótka tresura komendy "siad" i "poproś". Dziewczyna była zszokowana, gdy po kilku próbach pies bez dłuższego wahania wykonał obydwie komendy. Oznajmiła, że nigdy nie udało im się nauczyć go jakiejkolwiek komendy. Poczułam się wyjątkowa. Wtedy zrozumiałam, że dosyć dobrze mi z tym idzie. Postanowiłam, że warto rozwijać swoje umiejętności. To wtedy zaczęło się ślęczenie nad monitorem komputera. W tedy pojawiło się pragnienie posiadania psa. Najpierw miał to być Yorkshire Terrier. Ale york przerodził się w shih-tzu o imieniu Fado. A zamiast chłopca nabyłam suczkę. I z Fado zrobiła się Sonia.




Coś o Sonii.
Sonia to suczka rasy shih-tzu. Nie, nie jest rodowodowa. Szczerze mówiąc, nie zależy mi na żadnych papierkach. Ważne, aby była. No i jest. Sonia to diabeł wcielony. Wielki głodomor na czterech łapach. Zje wszystko co jadalne i co niejadalne. Po prostu wszystko, tylko nie karmę. Jadła już Royal Canin, Orijen... I kilka innych. A nawet Pedigree Junior. -_- (Moja mama wraz z siostrą kupiły po promocji pod moją nieobecność) Nawet do pyska nie wzięła. Obecnie karmię ją karmą Royal Canin dla shih-tzu wymieszaną z Proplan. Jakość dosyć dobra, więc może jeść. A je... Jako tako, byle by nie umrzeć z głodu. Ostatnio u weterynarza kupiłam na próbę kilka ziaren nowej karmy. Niestety nie mam pojęcia jak się nazywa... Sonii bardzo smakuje! Pomimo ogromnych ziaren (dosyć dużych, bo są kwadratowe o boku 2cm!) uwielbia je i zajada z ochotą. Czasami używamy tą karmę jako nagrodę za kilka sztuczek. No tak. Teraz wypadałoby wymienić sztuczki i komendy jakie potrafi Sonia. A oto i one:
-siad
-łapa
-piona 
-łapa (daje łapę na moją nogę, zamiast rękę)
-leżeć (inaczej waruj)
-obrót 
-kółeczko (obrót woków własnej osi)
-zdechł pies
-daj głos
-poproś
-dotknij (dotyka noskiem mojej ręki)
-zostaw (to wygląda tak, że ja daję jej smakołyka przed jej nosem a ona ma go zostawić)
-proszę ( ciąg dalszy komendy "zostaw". Czyli po komendzie "proszę" może zjeść smakołyka w nagrodę)
-hop (wchodzi lub wskakuje na miejsce przeze mnie wskazane)
Overy
-skok (przez moją nogę)
-skok (przez moją rękę)
-skok (przez mój brzuch) (to wygląda tak, że ja się kładę na plecach a ona przeskakuje nad moim brzuchem)
Komendy posłuszeństwa
-do mnie (przychodzi do mnie)
-do mnie (idzie przy mnie)
-do nogi (przychodzi do mnie siadając lub stojąc przy mojej prawej nodze)
-zostaw (zostawia lub przestaje obwąchiwać dany przedmiot)
-zostań
-chodź (czyli np na spacerze jak stanie to ja mówię "chodź Sonia" to ona znowu idzie ze mną)

Uffff... To już chyba tyle. Sporo się tego uzbierało, ale trzeba dodać, że nie wszystkie komendy są wyuczone do perfekcji. Czasami coś jej się zapomina, albo nie chce jej się słuchać i udaję głuchą. Wciąż nad tym pracujemy. 

Poprzednie zdjęcie jest nieaktualne. Tak wyglądała, gdy była malutkim szczeniaczkiem. Poniżej wstawiam kilka aktualnych.

 To jest Soniucha podczas spaceru nad Sanem, czyli nad pobliską rzeką. Te zdjęcie stało się moim ulubionym!

"łapa" Nie wiem dla czego, ale podając łapę Sonia nigdy nie patrzy na mnie.
 

 
 "Zdechł pies"

"Poproś"

A tak wygląda sztuczka "zostaw". 

To tyle na dziś. Papa!
Ola & Sonia