niedziela, 22 września 2013

Działkowe agility!

Witam! Wczoraj nie było za słonecznie, co sprzyjało humorowi Sonii. Sonia-jak to Sonia-upałów nie lubi. Shih-tzu jest w typie jamnikowatym o krótkiej kufie, więc pies szybko się męczy w upale. A więc wraz z mamą poszłyśmy na działkę. Pobiegałyśmy, pohasałyśmy, poopalałyśmy się w cieniu...
Heh, brudna broda Sonii... z orzechów. :) Tak, z orzechów! Nie byliśmy na działce ponad 4 miesiące, więc  nikogo nie było, oprócz mojego taty koszącego trawę. Dopiero w sobotę przyszłyśmy na działkę. Oh, aż trudno sobie wyobrazić jaki tam bał bałagan! Moja mama wzięła się za swoje grządki a ja zaczęłam zbierać orzechy. Tak, mamy na działce orzecha i jeszcze obok jest orzech, a więc miałyśmy na działce baaardzo dużo tych orzechów. Uzbierałam całą reklamówkę. A Sonia oczywiście mi pomagała. :) Aż trudno uwierzyć, że pies rozumie co się do niego mówi! Ja dałam jej powąchać orzecha i powiedziałam "szukaj, szukaj orzechów!" A Sonia jakby zrozumiała. Od razu zerwała się i biegała w około co jakiś czas znajdując orzecha. A gdy już coś znalazła, szczekała, aby mnie zawołać. Potem coś jej strzeliło do głowy i chciała wkraść się do sąsiedniej działki, gdzie było więcej orzechów. Wepchała głowę za siatkę i zaczęła wyciągać orzechy! Niesamowite jak jej się spodobała taka zabawa!
Heheh... Królowa Sonia! Oparła łapki o murek i kontrolowała, czy ktoś idzie. :) Dla śmiechawy dałam jej kwiatka do kucyka :)

Tym razem królowa na swoim kamiennym tronie. I z koroną w kucyku!

To już sukces-Sonia popatrzyła się w obiektyw telefonu! To zdjęcie najbardziej mi się podoba.

A tu Sonia z patyczkiem w pysku. Wcześniej nie znała zabawy patykiem, bo gdy była mała, unikałam takich patyków, bo jakiś pies mógł go obsikać, więc lepiej żeby Sonia go nie brała do pyska. Ale takie działkowe patyczki są sprawdzone i czyste, więc nie było obaw. Szkoda, że nie nagrałam, jak Sonia ganiała za patykiem. Raz nawet udało jej się złapać jak frisbee- w powietrzu! Ale nie trenujemy, bo nie chce tak narażać jej stawów.

Filmik z naszej krótkiej bieganiny między działkami. Sonia jak zwykle dostała szału na wąchanie. -.-

Jak mówi tytuł posta-były też agility! :D Hurra! Dawno na to czekałam, aby w reszcie zrobić jej taki mały tor przeszkód! Sonia była szczęśliwa. Z chęcią skakała przez hopki. :D
I filmik. To dopiero rozgrzewka. :)

Kolejne video. Teraz już dwie hopki zamiast jednej. No i lepiej nagrane, poprzedni filmik był wręcz okropny... x) No i przepraszam za mój głos! Jej, jaki on dziecinny!


sobota, 14 września 2013

Zdjęcia i filmiki ze spaceru.

Witam serdecznie! Dzisiaj byłam z Sonią nad rzeką San. Co prawda nie wykąpałyśmy się w wodzie, ale pohasałyśmy bez smyczy. W około jest sporo przestrzeni, a ulica jest dosyć daleko, więc nie trzeba było się obawiać, że Sonia ucieknie. Prawie cały czas była bez smyczy! Tylko na chwilę ją zapięłam, gdy pojawił się jakiś inny pies, bo niestety Sonia zaczyna wariować na widok psa. :( A więc musiałam ją przypiąć i poczekać, aż pies się oddali. Ale i tak miałyśmy szczęście, że nie spotkałyśmy dużo ludzi i psów, bo tam zawsze roi się od psów, rowerzystów, biegaczów itp. Sonia nie lubi biegaczów i rowerów, więc szczeka na nich. W tedy też trzeba mieć na nią oko. Nie daleko jest też boisko do nogi i do siatkówki. Zazwyczaj ktoś tam jest i gra. Dla tego za często tam nie chodzimy.
Mam filmiki! Haha, obietnica to obietnica!
Hehe... Mam nadzieję, że się podoba. Na początku Sonia coś nie chciała wykonywać sztuczek. Miałam w planie pokazać komendę "zostań", którą doskonalimy. Ja mówię np "zdechł pies" a potem "zostań". I idę sobie na odległość kilkunastu metrów. Potem wołam "Sonia do mnie" i kucam. A Sońcia biegnie ile sił w łapach i rzuca mi się na ramiona... To takie słodkie. Ale musimy się wybrać na taki spacer w chłodniejszy dzień, bo Sonii jest gorąco i nie ma siły wykonywać sztuczek, a co dopiero takich, co właśnie opisałam.

I następne video. Sonia ochłodziła się w cieniu i nabrała ochoty na sztuczki i pochwaliła się co potrafi. :)

A tu już se smyczą, bo pojawił się jakiś pies. Większy od Sonii i nieprzyjaźnie nastawiony. :( Musiałyśmy spacerować ze smyczą. A potem spotkałyśmy drugiego shih-tzu! W sumie, to nic dziwnego, bo zaczyna się moda na tą rasę. -_- Niestety wiem, dla czego. Miałam kilka takich irytujących sytuacji. Opisze jedną.

Pewnego dnia byłam z Sonią na spacerku pod blokiem. Przechodziła koło mnie jakaś rozwydrzona dziewczynka ze swoją torebką. Pod moją nie uwagę, Sonia podeszła do niej. Ale To dziecko (jak to większość rozwydrzonych bachorów) zaczęła walić Sonię ze wszystkich stron swoją piękną torebeczką. Usłyszałam pewne hałasy i oglądnęłam się o co chodzi. Moim oczom ukazała się skulona i bezradna Sonia a nad nią to dziecko. W tej samej chwili Sonia podniosła się i pobiegła do mnie ile sił w łapach! Piszcząc i skomląc prosiła mnie, abym ją wzięła na ręce. Podeszłam do tego bachora i powiedziałam, że to jest PIES, żywa istota, która CZUJE! W tedy podeszła ukochana mamusia dziecka i powiedziała, że jej ukochana córeczka nigdy by nie zrobiła krzywdy takiemu pieskowi. Ze złości zaniemówiłam. I co dalej? Babka spytała się dziecka, czy chce takiego pieska! Hahha! I co? Od tamtej chwili widuję któregoś z rodziców na spacerze z tym psem. Okropne... Po prostu brak mi słów... Dziecko oczywiście traktuje tego psa, jak zabawkę. Czasami zabierze go na plac zabaw, aby się pochwalić swoją nową zabawką. Pies wywołał zachwyt u innych bachorów, którym też zachciało się posiadać taką słiiit zabawkę. A potem kilka innych rodziców zaczęło wychodzić z psami typu york, chichuachua... No a przede wszystkim shih-tzu.
... ... ... ... ... ... ...
I tak to na naszym osiedlu zaczęło się pojawiać coraz więcej małych, niewychowanych psów. Coraz rzadziej chodzimy na spacerki bez smyczy, bo na każdym kroku można spotkać te psy, które tylko szczekają na Sonię... Taka jest nasza smutna rzeczywistość...

Ale żeba trochę was rozweselić, dodam kilka zdjęć.

Zaległe zdjęcie sztuczki "poproś" :)

Od lewej: Miseczka, z której Sonia piła, Smakołyki w kształcie kostek i drugie smakołyki, trochę większe, ale Sonia je uwielbia!

To są te kosteczki. Kupiliśmy je wczoraj w zoologicznym. Zoo Land-to mój ulubiony sklep! Wielki wybór-karmy, szczotki, grzebienie, smycze, smakołyki, gryzaki, piłeczki, legowiska a nawet ubranka! Ale kupiłyśmy tylko karmę- Royal Canin i ProPlan. Wiem, istnieją lepsze karmy, ale te najbardziej smakują Sonii. No i jeszcze udało mi się namówić mamę na te smakołyki w kształcie kosteczek. Sonia też je polubiła, bo są o różnych smakach i są chrupkie, więc łatwo je pożreć. :) Nazwy niestety nie pamiętam, bo kupowałyśmy na wagęO, i przypomniało mi się, że kupiłyśmy jeszcze takie dwie duże kostki do żucia. :)) Sonia jest szczęśliwa.

Dumna Soniucha na ławeczce:)

Sonia pożera smakołyka.


I Kwiatki:






Przepraszam za jakość zdjęć i video, ale robione telefonem. -_-

Pozdrawiamy!
Ola & Sonia

czwartek, 12 września 2013

Nauka komend i sztuczek częćś 2, oraz troche o pielęgnacji włosów.

Witam wszystkich! W dzisiejszym poście dowiecie się, jak nauczyć psa sztuczki "kółeczko" i "poproś". Pamiętajmy, że naukę trzeba zacząć, gdy pies ma na to ochotę. Radze tego nie robić również w tedy, gdy pies nie ma humoru, jest zmęczony, albo jeszcze zaspany. Pamiętajmy, aby nie uczyć się z pełnym żąłądkiem. Psa oczywiście:) A więc zaczynamy.

Do nauki potrzebujemy:
-psa xd
-smakołyki
-trochę przestrzeni i chęci x) 

Kółeczko
Na początku bierzemy smakołyka do ręki i pokazujemy psu. Pozwalamy mu zjeść, aby się nie krępował itp. Powtarzamy to kilka razy, aby pies od razu pożerał smaczka. W tedy nakierowujemy psa smakołykiem do tyłu. Czyli bierzemy smakołyka i przechylamy w bok, tak aby smakołyk znalazł się zaraz za psem. Większość psów będzie się obracać, aby go zjeść. Zanim pies go pożre przechylamy smakołyka dalej w bok i mówimy "Kółeczko"! W tedy pies w sumie zrobi taki obrót za smakołykiem, i usłyszy komendę. Powtarzamy czynność kilka razy wprowadzając komendę. Czyli robimy takie kółko ze smakołykiem a pies obraca się. x) Gdy pupil automatycznie będzie się obracać, należy spróbować bez gestu. Czyli mówimy komendę. Większość psów zrobi obrót, a niektóre nie. W tedy należy pomóc szybkim ruchem ręki. Bez smakołyka, oczywiście. Tylko pokazujemy szybko takie koło, tak jak wcześniej. W tedy pies powinien już obrócić się bez większego trudu. xd Ćwiczymy, ćwiczymy, ćwiczymy aż pies będzie sprawnie się obracać bez pomocnego gestu. :)
Powodzenia w nauce. Jest to bardzo prosta komenda, na prawdę. Można się jej nauczyć w jeden dzień. Sonia nauczyła się już na pierwszej lekcji. Zdjęcia nie wstawiam, bo mam same rozmazane maziaki, które mają przedstawiać obracającą się Sonię. :)


Poproś
Zaczynamy tak samo jak w poprzedniej komendzie. Czyli pokazujemy psu smakołyka i pozwalamy zjeść. Potem dajemy smaczka wyżej, aby pies podskoczył, żeby go pożreć. xd W tedy mówimy "poproś!". I dajemy nagrodę. Powtarzamy czynność kilka razy. Czyli ćwiczymy, ćwiczymy... Potem zaczynamy bez smakołyka. Mówimy "poproś. W tedy pies powinien podskoczyć. Za wykonaną sztuczkę obficie chwalimy i nagradzamy. Ale jeśli pies nadal nie podskoczy, pokazujemy ręką, tak jak wcześniej, ale bez smakołyka. To na pewno wypali!  

 Zdjęć nie dodaje, bo nie mam jak, a po za tym jest kilka takich fotek w poście powitalnym, więc możecie jeszcze raz sobie zaglądnąć. Ale zdjęcia muszą być! Więc są. Dodaję kilka starych fotek, jak Sonia była jeszcze malutka, bo miała tylko kilka tygodni. To jej pierwsza sesja zdjęciowa. ^.^ Jak, widać, była jeszcze małym kudłaczem, takim mopem, albo żywą ścierką. x) Hehe.
Przy okazji napiszę coś o włosach shih-tzu. Otóż... Nie strzyżcie swoich psów, gdy mają mniej niż pięć miesięcy!! !! !! Jeśli ostrzyżecie go za wcześnie, może zachorować! Szczeniaczki nie mają jeszcze takiej odporności, więc nawet jeśli jest gorąco, nie strzyżcie go. No chyba, że chcecie mieć chorego psa, to proszę bardzo. A tak na marginesie, jeśli obetnie się włoski dosyć szybko, potem szybciej rosną i trzeba częściej chodzić do groomera. No chyba, że sami nauczycie się strzyc. A  gdy obetnie się włoski na czole i między oczkami, to też szybciej rosną. Dla tego ja upinam swojej w kucyka i mamy spokój. Gdy pierwszy raz jej ścięłyśmy miedzy oczkami, to już po kilku dniach zarosło. No i zaleca się ścinanie włosów między opuszkami łapek, dla wygody psa, aby miał piękne i zdrowe łapki. :) W następnym poście może napisze więcej o pielęgnacji i o nauce sztuczek. :) Do zobaczenia i powodzenia!

Pozdrawiamy,
Ola & Sonia




niedziela, 8 września 2013

Nauka komend i sztuczek.

Jeśli masz psa i szukasz pomysłów na nowe sztuczki, dobrze trafiłeś! W tym poście dowiesz się, jak nauczyć psa komendy "siad", "łapa" i "piona". W następnych postach opiszę wiele, wiele innych komend a także opiszę nasze postępy w nauce.

Do nauki potrzebujemy:
1. Psa :)
2. Ulubione smakołyki
3. Chęci. xd

Zaczynamy naukę.

Siad
Na początku pokazujemy psu smakołyka, ale nie pozwalamy mu go zjeść. Przysuwamy smakołyka przed pysk psa i powoli odsuwamy do tyłu, tak aby smakołyk znalazł się zaraz za głową psa. Trzeba pilnować, aby pies patrzył się na smakołyka, ale nie podskakiwał ani nie wyrywał się. W tej chwili większość psów od razu siada. Zaraz przed posadzeniem tyłeczka mówimy "siad". I dajemy psu smakołyka i porządnie chwalimy. Powtarzamy tą czynność kilka razy, aż pies samoczynnie będzie siadać w chwili przysuwania smakołyka. Wtedy przechodzimy do następnego kroku. Ze smakołykiem w ręce, ale nie przed nosem psa, tylko przy sobie mówimy "siad". Większość psów słysząc tą komendę towarzyszącą mu od początku nauki skojarzy ją sobie z siadaniem. No i usiądzie. Wtedy dajemy mu nagrodę i obficie chwalimy. Pies zadowolony z coraz większą chęcią będzie wykonywać komendę. Sztuczkę należy ćwiczyć przez kilka dni. Potem można spróbować na spacerze. W nieoczekiwanej chwili dajemy psu komendę. Jeśli wykona dajemy mu smakołyka. Potem można kazać psu siadać nie dając mu smakołyka, tylko chwaląc. 
Komendę "siad" można wykorzystać, gdy obcy pies będzie koło nas przechodzić. Każemy psu siadać i czekamy aż pies przejdzie koło nas i się oddali. Bardzo dobry sposób, aby opanować psa w obecności innego psa.
 Moja psinka nauczyła się tej komendy, gdy miała miesiąc albo niewiele więcej. Opanowała ją w jeden dzień. Gdy wasz pies nie będzie pojmował, prosze się nie martwić, każdy pies uczy się w innym tępie. 

Łapa
Tej komendy najlepiej jest się uczyć, gdy pies siedzi. W tedy łatwiej mu to przyjdzie. Potem można próbować, gdy pies stoi a nawet leży. Ale o tym później.
Aby nauczyć psa podawać łapę, należy schować smakołyka do ręki i zacisnąć pięćś. W tedy podajemy rękę przed psa i czekamy. ... ... W tej chwili pies powinien próbować wyciągnąć smakołyka z naszej ręki. Na pewno będzie lizać, gryźć itp. Należy to po prostu ignorować i dalej zachęcać psa i pracy. Po chwili pies powinien spróbować wyciągnąć łapą. Gdy ją położy na naszą rękę mówimy "łapa". I dajemy psu smakołyka z ręki w nagrodę. Nie zapominajmy o pochwale. Powtarzamy tą czynność kilka razy, aż pies od razu będzie kładł łapę. W tedy próbujemy bez smakołyka w ręce i mówimy "łapa". Potem próbujemy z lekko otwartą ręką. Gdy pies bez dłuższego zastanowienia będzie podawać łapę próbujemy z całkiem otwartą ręką. Pies powinien już opanować komendę. 
Gdy pies złapie wprawę, można spróbować, gdy pies stoi. Nie powinno być problemu. Potem gdy pies leży może podawać łapę. Mówimy "leżeć" (albo waruj, zależy jak ktoś nauczył psa) i potem mówimy "łapa". Większość psów po krótkim zastanowieniu poda łapę. W tedy obficie nagradzamy. Potem można kombinować z połączeniem innych komend. Można też nauczyć psa podawania łapy na stopę. :)


Piona
Gdy pies będzie potrafił komendę "łapa", możemy przejść do następnej komendy. Czyli "piona"
Robimy podobnie jak w poprzedniej komendzie, tylko z inaczej ustawioną ręką.  Koniec, pies powinien przybijać piątkę. :)


Jeżeli wasz pies nie będzie od razu pojmować komend, nie trzeba się martwić. Na pewno zrozumie! Mój pies też nie od razu wszystko pojął, ale i tak posłusznie wykonuje te komendy. Uczyliśmy się tak samo. Powyższy mini-poradnik pisałam według własnego doświadczenia. Tak, wiem, że pewna użytkowniczka z YouTube Stosowała takie same metody. :) Mi takie same pomysły przyszły do głowy. xd 

Jak widać, dzisiaj zdjęć nie ma... Aparat się ładuje i a telefon odmawia współpracy z komputerem... ... (Głupi toster : x) Musze lecieć, bo Sonia prosi o spacer :)

Pozdrawiamy i życzymy powodzenia w nauce
Ola & Sonia


środa, 4 września 2013

Zasady i mini regulamin bloga.

Już przez dłuższy czas istnieje pierwszy post- "Post Powitalny". Z tego co widać, póki co nie ma żadnych komentarzy, co mnie zasmuciło. Każdego dnia, codziennie, kilka razy dziennie z ogromną nadzieją w sercu, wpadałam na bloga i patrzyłam czy przypadkiem nie przybyło nowego komentarza. Nawet nie wiecie jaką mi to radochę sprawia, jak ujrzę na swoim blogu komentarza. :) Tak, znam już to uczucie z poprzedniego bloga. Z reguły tylko jedna osoba komentowała a reszta tylko odwiedzała jednorazowo i zastawiała jakiegoś komka w stylu "Super". Ale nawet takie małe słowo mnie cieszyło, że jednak ktoś wszedł i poczytał trochę tych bzdet...
A więc do rzeczy i na temat. Jak widzicie, dzisiejszy post będzie o zasadach obowiązujących na blogu. Oto i one tylko błagam, przestrzegajcie je, to nie wiele.
1. Nie spamować mi tu.
2. Jeśli przy poście będą co najmniej dwa komentarze( ale nie spamy), możecie się spodziewać następnego postu. Brak komentarzy=brak postu.
3. ... Hmmm... pomyślę nad ciągiem dalszym :)

Oj, przepraszam, miały być zdjęcia, ale coś sie stało i nie chcą się dodać. :( Następnym razem xd
Papa! Ola & Sonia